Witam bardzo serdecznie!
Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o cudownym żelu do mycia twarzy, którego obecnie używam.
Jest to żel z serii Ziaja med do skóry borykającej się z łojotokiem i trądzikiem. Ja łojotoku nie mam, ale od czasu do czasu wyskakuje mi jakaś niespodzianka na twarzy.
Do tej pory używałam Vichy Normaderm. Pewnego razu, gdy zawędrowałam do sklepu Ziaji, zwróciłam uwagę na ten żel. Na etykiecie jest napisane: "Aktywny żel oczyszczający bez kompozycji zapachowej. Profilaktyka trądziku: ułatwia eliminację sebum i odblokowuje pory; obniża aktywność gruczołów łojowych. Redukcja trądziku: łagodzi zmiany trądzikowe; skutecznie wygładza naskórek. Kompensacja: utrzymuje optymalny stopień nawilżenia; przywraca skórze naturalne pH. Preparat hypoalergiczny." W dodatku, wyposażony jest w wygodną pompkę. Stwierdziłam - muszę wypróbować!
Zapłaciłam za niego niecałe 11zł (200ml) i mogę z czystym sercem powiedzieć, że to jest nic jak na taką jakość. Spokojnie można by go porównać z Vichy, działanie ma niemal identyczne a cenę o wiele niższą. Więc czy warto przepłacać? Ja nie mam zamiaru i zostaję przy Ziaji ;)
Po umyciu skóra jest gładka, oczyszczona, miękka, miła w dotyku, zmatowiona, nie jest ściągnięta. Przygotowana do nałożenia kremu. Z powodzeniem zmywa on także resztki makijażu, nie podrażnia a wręcz koi naszą skórę.
Ja używam go rano i wieczorem.
Rano, idealnie zmywa sebum powstałe podczas snu, oczyszcza twarz, tonizuje i przyjemnie nawilża. Nie wysusza, także nie mamy problemu z jakimiś suchymi skórkami na twarzy ;) po umyciu twarzy, nakładam krem (również Ziaji) i mam twarz gotową do makijażu.
Wieczorem po demakijażu, myję nim twarz i nakładam preparat na trądzik, który do tej pory niesamowicie wysuszał mi twarz, do tego stopnia, że mnie piekła i swędziała. Teraz już nie mam tego problemu :)
Tak, czuję, że się powtarzam, ale poważnie, ten żel warty jest większej uwagi. Ja nie zużyłam jeszcze do końca jednej buteleczki a już widzę ogromną poprawę w wyglądzie mojej skóry. Ten żel to prawdziwy strzał w dziesiątkę! :)) Bardzo zachęcam Was do wypróbowania :)) Można go kupić jedynie w aptekach lub sklepach Ziaji.
Pozdrawiam!
poniedziałek, 25 marca 2013
czwartek, 21 marca 2013
Cukierkowe paznokcie :)
Hej! Dziś pokażę Wam, jak obecnie pomalowane są moje paznokcie :)
Gotowe, wygląda tak, jak na zdjęciu ;) Gdy końcówki nam już lekko podeschną, przechodzimy do kroku czwartego.
Najwygodniej Wam będzie, jeżeli odrobinę lakieru wylejecie na kartkę i w tym powstałym kleksie będziecie moczyć patyczek ;)
1. Przecieramy paznokcie wacikiem nasączonym zmywaczem, następnie używamy polerki do wygładzenia powierzchni;
2. Malujemy paznokcie jedną warstwą wybranego przez nas lakieru (ja wybrałam różowy firmy Wibo);
Teraz czekamy chwilę aż trochę przeschnie i zabieramy się za krok trzeci.
3. W tym momencie bierzemy lakier o ciemniejszym odcieniu (ja wybrałam czerwony firmy Wibo) i malujemy nim końcówki, na kształt górnej części serduszka.
4. Wybieramy jakikolwiek brokatowy lakier wg osobistych upodobań (ja wybrałam kolor wrzosowy firmy Eveline) i patyczkiem z drzewa różanego (bądź czymkolwiek z ostrą końcówką np. cyrkiel) malujemy krawędzie pomiędzy jednym a drugim kolorem.
| Gotowe, wyglądają jak na zdjęciu powyżej. |
5. Teraz nadszedł czas na ostatni krok jakim jest nabłyszczanie + utrwalanie, czyli nałożenie warstwy Top Coat (ja używam Miss Sporty).
I to byłoby na tyle, jeszcze na koniec zdjęcie produktów, których użyłam ;)
Mam nadzieję, że podoba Wam się mój pomysł na taki słodki, cukierkowy manicure ;) Oczywiście można użyć całkowicie innych kolorów niż ja, i to jest nawet bardzo wskazane, ponieważ mamy dziś pierwszy dzień wiosny, więc pokażmy ją nawet na swoich paznokciach i bawmy się kolorami!
Pozdrawiam!
środa, 20 marca 2013
Recenzja podkładu BOURJOIS "123 Perfect"
Czytając obietnice producenta co do tego podkładu można by stwierdzić - "tak! on jest idealny! to jest to, czego szukałam!" W dodatku znana i dobra marka, więc czego chcieć więcej.
Otóż nic bardziej mylnego...
Zachęcona ładną formułką na opakowaniu: "Podkład matujący. Trwałość do 16 h. Jednolita cera - zero niedoskonałości - dzięki kombinacji 3 grup pigmentów. * żółte - usuwają cienie; * różowe - ożywiają cerę; * zielone - tuszują zaczerwienienia." oraz przeceną na wszystkie podkłady, która była w tym czasie w Rossmannie - kupiłam.
Z bólem serca muszę stwierdzić, że to było moje najgorzej wydane 40 zł od dawna. Już po pierwszym użyciu miałam ochotę wyrzucić go do śmietnika. Ale stwierdziłam, że może za jakiś czas się do niego przekonam, że może to ja zrobiłam coś nie tak, więc dałam mu jeszcze dwie szanse. Niestety, nic się nie zmieniło.
Tylko jedna obietnica producenta jest zgodna z prawdą - matowanie (i to też nie jakaś super, bo max 2-3h). Po nałożeniu tego podkładu nie należy już używać pudru, ponieważ on sam w sobie ma baaardzo pudrowe wykończenie. Śmiem stwierdzić, że chyba aż za bardzo, gdyż wygląda to trochę teatralnie a nie naturalnie.
Reszta to kit, pic, ściema, kłamstwo i nabijanie klientów w butelkę. Nie ujednolica cery. Wręcz przeciwnie, jeśli sprawnie i szybko nie nałożymy bardzo małej ilości podkładu i jeszcze szybciej nie rozetrzemy, będziemy mieli piękne plamy na całej buzi (no co, przecież każda z nas o tym marzy). Nie tuszuje żadnego rodzaju niedoskonałości nawet w minimalnym stopniu. Trwałość do 16 godzin to również spore przegięcie. Ja, która rzadko mam problem z podkładami, po powrocie wieczorem do domu, nie miałam już go prawie na twarzy (tak, raz odważyłam się z nim wyjść na twarzy gdziekolwiek).
Jeżeli poprzez pomarańczowy kolor, producent rozumie "ożywioną cerę" to brawa za poczucie humoru! Ten podkład, na twarzy zmienia kolor na niezdrową, pomarańczową opaleniznę! Moja twarz wyglądała jakbym spała z głową wsadzoną do solarium. W opakowaniu jest ładny beż a przy kontakcie ze skórą, niesamowicie zmienia odcień, nie dość, że na pomarańczowy, to w dodatku o wiele ciemniejszy.
Plusa daję jedynie za opakowanie, gdyż lubię podkłady w szklanych słoiczkach z pompką.
Podsumowując, ten podkład nie robi nic dobrego na twarzy. Totalnie nic. Jedynie szkodzi. Plamy, brak krycia, pomarańczowa barwa - to nie jest chyba efekt, który chcemy uzyskać. Także jak na podkład kosztujący około 70 zł (standardowo, bez przecen) jest jednym słowem beznadziejny. Ja nie kupiłabym go ponownie nawet za 10 czy 5 zł, ponieważ zaśmiecałby mi tylko niepotrzebnie kosmetyczkę. Nie polecam go nikomu.
Jeżeli macie podobne lub całkiem odmienne odczucia wiążące się z tym podkładem, proszę o opinie w komentarzach, chętnie poczytam ;)
Otóż nic bardziej mylnego...
Zachęcona ładną formułką na opakowaniu: "Podkład matujący. Trwałość do 16 h. Jednolita cera - zero niedoskonałości - dzięki kombinacji 3 grup pigmentów. * żółte - usuwają cienie; * różowe - ożywiają cerę; * zielone - tuszują zaczerwienienia." oraz przeceną na wszystkie podkłady, która była w tym czasie w Rossmannie - kupiłam.
Z bólem serca muszę stwierdzić, że to było moje najgorzej wydane 40 zł od dawna. Już po pierwszym użyciu miałam ochotę wyrzucić go do śmietnika. Ale stwierdziłam, że może za jakiś czas się do niego przekonam, że może to ja zrobiłam coś nie tak, więc dałam mu jeszcze dwie szanse. Niestety, nic się nie zmieniło.
Tylko jedna obietnica producenta jest zgodna z prawdą - matowanie (i to też nie jakaś super, bo max 2-3h). Po nałożeniu tego podkładu nie należy już używać pudru, ponieważ on sam w sobie ma baaardzo pudrowe wykończenie. Śmiem stwierdzić, że chyba aż za bardzo, gdyż wygląda to trochę teatralnie a nie naturalnie.
Reszta to kit, pic, ściema, kłamstwo i nabijanie klientów w butelkę. Nie ujednolica cery. Wręcz przeciwnie, jeśli sprawnie i szybko nie nałożymy bardzo małej ilości podkładu i jeszcze szybciej nie rozetrzemy, będziemy mieli piękne plamy na całej buzi (no co, przecież każda z nas o tym marzy). Nie tuszuje żadnego rodzaju niedoskonałości nawet w minimalnym stopniu. Trwałość do 16 godzin to również spore przegięcie. Ja, która rzadko mam problem z podkładami, po powrocie wieczorem do domu, nie miałam już go prawie na twarzy (tak, raz odważyłam się z nim wyjść na twarzy gdziekolwiek).
Jeżeli poprzez pomarańczowy kolor, producent rozumie "ożywioną cerę" to brawa za poczucie humoru! Ten podkład, na twarzy zmienia kolor na niezdrową, pomarańczową opaleniznę! Moja twarz wyglądała jakbym spała z głową wsadzoną do solarium. W opakowaniu jest ładny beż a przy kontakcie ze skórą, niesamowicie zmienia odcień, nie dość, że na pomarańczowy, to w dodatku o wiele ciemniejszy.
Plusa daję jedynie za opakowanie, gdyż lubię podkłady w szklanych słoiczkach z pompką.
Podsumowując, ten podkład nie robi nic dobrego na twarzy. Totalnie nic. Jedynie szkodzi. Plamy, brak krycia, pomarańczowa barwa - to nie jest chyba efekt, który chcemy uzyskać. Także jak na podkład kosztujący około 70 zł (standardowo, bez przecen) jest jednym słowem beznadziejny. Ja nie kupiłabym go ponownie nawet za 10 czy 5 zł, ponieważ zaśmiecałby mi tylko niepotrzebnie kosmetyczkę. Nie polecam go nikomu.
Jeżeli macie podobne lub całkiem odmienne odczucia wiążące się z tym podkładem, proszę o opinie w komentarzach, chętnie poczytam ;)
wtorek, 19 marca 2013
Paznokcie Paznokcie Paznokcie...
Każda z nas marzy o pięknych i zadbanych paznokciach. To one nadają dłoniom delikatności, wydłużają i wysmuklają palce. Dłonie są wizytówką każdego z nas. A paznokcie odgrywają dużą rolę w ich wyglądzie. Tu chyba musicie się ze mną zgodzić ;) Warto więc od czasu do czasu poświęcić im trochę więcej uwagi.
Nie wiem jak Wy, ale ja ogromną uwagę zwracam na dłonie a w szczególności na paznokcie. Nie tylko pod względem czystości czy przykładowo u mężczyzn. Także u kobiet - moich koleżanek, znajomych, współpracowniczek, Pań kasjerek w sklepie etc. Lubię patrzeć czy są pomalowane, w jaki sposób (zawsze coś nowego można podpatrzeć ;p), czy są czyste, zadbane, równo obcięte czy poobgryzane. Paznokcie dużo mówią o ich właścicielach. O ich sposobie życia, odżywiania, poziomie higieny.
Dlatego w tym miejscu chciałabym Wam zamieścić kilka sposobów na ładne paznokcie :)
1. Codziennie smarujcie płytkę paznokcia olejkiem rycynowym. Utwardzi ją i wzmocni. Przy regularnym stosowaniu efekt będzie widoczny w zależności od indywidualnych uwarunkowań od 1 do 3 miesięcy po rozpoczęciu kuracji.
2. Używajcie kremów przeznaczonych do rąk i paznokci (wbrew pozorom to przynosi efekty).
3. Jeżeli bardzo rozdwajają Wam się paznokcie czy łamią, nie zapuszczajcie ich na siłę. Spiłujcie na równą długość, żeby były ładne i zadbane (nawet krótkie ;)).
4. Piłowanie paznokci na 'kwadrat' często jest powodem ich rozdwajania. Spiłowanie boków (tzw. na migdał) pomoże ograniczyć ten problem lub całkiem go zniweluje.
5. Gdy macie długie i któryś się zacznie rozdwajać, użyjcie polerki. Wygładzi powierzchnię paznokcia. Następnie pomalujcie lakierem. To go wzmocni, sklei i utwardzi.
6. Sposób na jasne paznokcie bez przebarwień? :) wlejcie do miseczki wodę utlenioną i moczcie paznokcie około 5 minut - efekt natychmiastowy.
7. Używajcie oliwek do skórek. Będą nawilżone i dzięki temu nie będą brzydko sterczeć czy straszyć białą obwódką u dołu paznokcia.
8. Piłujcie paznokieć w jedną stronę. Machanie pilnikiem w tą i z powrotem wzmaga rozdwajanie.
9. Świeżość lakieru na dłużej? Przed zabiegiem przecieramy płytkę zmywaczem do paznokci by ją odtłuścić (w przypadku nierównej płytki, używamy polerki, po czym usuwamy powstały pyłek i już nie odtłuszczamy zmywaczem, gdyż polerka zrobiła to za niego - spiłowując wierzchnią, tłustą warstwę). Następnie malujemy lakierem, najlepiej w 3 ruchach i bardzo dokładnie po bokach bo to tam najczęściej nam odpryskuje. Ostatnim krokiem jest nałożenie warstwy tzw. Top Coat (ja mam z Miss Sporty). Nabłyszcza paznokcie, przedłuża trwałość lakieru. Powinno się nakładać go na suche paznokcie i powtarzać zabieg średnio co dwa dni.
Musimy mieć także świadomość, iż każda z nas jest inna. To, jakie mamy paznokcie (słabe czy mocne) w dużym stopniu często nie jest zależne od nas, tylko od naszych genów lub stanu naszego zdrowia. Ale już to jak wyglądają, zależy tylko od nas :) także dbajmy o pazurki, gdyż tak jak napisałam na początku - dłonie (wraz z pięknymi paznokciami) to nasza wizytówka.
Nie wiem jak Wy, ale ja ogromną uwagę zwracam na dłonie a w szczególności na paznokcie. Nie tylko pod względem czystości czy przykładowo u mężczyzn. Także u kobiet - moich koleżanek, znajomych, współpracowniczek, Pań kasjerek w sklepie etc. Lubię patrzeć czy są pomalowane, w jaki sposób (zawsze coś nowego można podpatrzeć ;p), czy są czyste, zadbane, równo obcięte czy poobgryzane. Paznokcie dużo mówią o ich właścicielach. O ich sposobie życia, odżywiania, poziomie higieny.
Dlatego w tym miejscu chciałabym Wam zamieścić kilka sposobów na ładne paznokcie :)
1. Codziennie smarujcie płytkę paznokcia olejkiem rycynowym. Utwardzi ją i wzmocni. Przy regularnym stosowaniu efekt będzie widoczny w zależności od indywidualnych uwarunkowań od 1 do 3 miesięcy po rozpoczęciu kuracji.
2. Używajcie kremów przeznaczonych do rąk i paznokci (wbrew pozorom to przynosi efekty).
3. Jeżeli bardzo rozdwajają Wam się paznokcie czy łamią, nie zapuszczajcie ich na siłę. Spiłujcie na równą długość, żeby były ładne i zadbane (nawet krótkie ;)).
4. Piłowanie paznokci na 'kwadrat' często jest powodem ich rozdwajania. Spiłowanie boków (tzw. na migdał) pomoże ograniczyć ten problem lub całkiem go zniweluje.
5. Gdy macie długie i któryś się zacznie rozdwajać, użyjcie polerki. Wygładzi powierzchnię paznokcia. Następnie pomalujcie lakierem. To go wzmocni, sklei i utwardzi.
6. Sposób na jasne paznokcie bez przebarwień? :) wlejcie do miseczki wodę utlenioną i moczcie paznokcie około 5 minut - efekt natychmiastowy.
7. Używajcie oliwek do skórek. Będą nawilżone i dzięki temu nie będą brzydko sterczeć czy straszyć białą obwódką u dołu paznokcia.
8. Piłujcie paznokieć w jedną stronę. Machanie pilnikiem w tą i z powrotem wzmaga rozdwajanie.
9. Świeżość lakieru na dłużej? Przed zabiegiem przecieramy płytkę zmywaczem do paznokci by ją odtłuścić (w przypadku nierównej płytki, używamy polerki, po czym usuwamy powstały pyłek i już nie odtłuszczamy zmywaczem, gdyż polerka zrobiła to za niego - spiłowując wierzchnią, tłustą warstwę). Następnie malujemy lakierem, najlepiej w 3 ruchach i bardzo dokładnie po bokach bo to tam najczęściej nam odpryskuje. Ostatnim krokiem jest nałożenie warstwy tzw. Top Coat (ja mam z Miss Sporty). Nabłyszcza paznokcie, przedłuża trwałość lakieru. Powinno się nakładać go na suche paznokcie i powtarzać zabieg średnio co dwa dni.
Musimy mieć także świadomość, iż każda z nas jest inna. To, jakie mamy paznokcie (słabe czy mocne) w dużym stopniu często nie jest zależne od nas, tylko od naszych genów lub stanu naszego zdrowia. Ale już to jak wyglądają, zależy tylko od nas :) także dbajmy o pazurki, gdyż tak jak napisałam na początku - dłonie (wraz z pięknymi paznokciami) to nasza wizytówka.
Recenzja oliwkowego płynu micelarnego Ziaja
W tym poście chciałabym Wam opowiedzieć o moim nowym nabytku jakim jest oliwkowy płyn micelarny Ziaja.
Od kiedy "weszła moda" na oczyszczanie i demakijaż twarzy płynem micelarnym, jako cudownym kosmetykiem, który nie zapycha, doskonale oczyszcza, odświeża, nawilża itd... ja również się z nim zaprzyjaźniłam. Do tej pory moim faworytem był nawilżający z AA lecz po zużyciu kilku opakowań znudził mi się zapach do tego stopnia, że ciężko było mi go znieść.
Wtedy trafiłam na sklep Ziaji i przykuł mój wzrok ten oto niepozorny płyn, który umieściłam na zdjęciu. Oczywiście musiałam go wypróbować. Długo nie trzebabyło czekać by stwierdzić, że okazał się strzałem w dziesiątkę! Mam już zużyte pół opakowania i muszę powiedzieć, że zostanie u mnie na długo o ile nie na stałe :) A powodów jest kilka:
1. Jest bardzo łagodny dla skóry
2. Pięknie oczyszcza (nawet makijaż wodoodporny)
3. Jest hypoalergiczny
4. Nie zawiera parabenów i barwników
5. Jest BEZZAPACHOWY (co dla mnie jest super sprawą)
6. Może być stosowany przez osoby noszące szkła kontaktowe (i tu kolejna cudowna wiadomość dla mnie, bo ja do tej grupy należę)
Jeżeli którakolwiek z Was już go stosowała, bądź jest w trakcie to serdecznie zapraszam do podzielenia się opinią w komentarzach :) a resztę gorąco zapraszam do wypróbowania :) nie kosztuje wiele (ja za swój zapłaciłam niecałe 11,00zł), także sądzę, że to nie jest zbyt wygórowana cena jak za tak dobry kosmetyk.
Pozdrawiam!
Od kiedy "weszła moda" na oczyszczanie i demakijaż twarzy płynem micelarnym, jako cudownym kosmetykiem, który nie zapycha, doskonale oczyszcza, odświeża, nawilża itd... ja również się z nim zaprzyjaźniłam. Do tej pory moim faworytem był nawilżający z AA lecz po zużyciu kilku opakowań znudził mi się zapach do tego stopnia, że ciężko było mi go znieść.
Wtedy trafiłam na sklep Ziaji i przykuł mój wzrok ten oto niepozorny płyn, który umieściłam na zdjęciu. Oczywiście musiałam go wypróbować. Długo nie trzebabyło czekać by stwierdzić, że okazał się strzałem w dziesiątkę! Mam już zużyte pół opakowania i muszę powiedzieć, że zostanie u mnie na długo o ile nie na stałe :) A powodów jest kilka:
1. Jest bardzo łagodny dla skóry
2. Pięknie oczyszcza (nawet makijaż wodoodporny)
3. Jest hypoalergiczny
4. Nie zawiera parabenów i barwników
5. Jest BEZZAPACHOWY (co dla mnie jest super sprawą)
6. Może być stosowany przez osoby noszące szkła kontaktowe (i tu kolejna cudowna wiadomość dla mnie, bo ja do tej grupy należę)
Jeżeli którakolwiek z Was już go stosowała, bądź jest w trakcie to serdecznie zapraszam do podzielenia się opinią w komentarzach :) a resztę gorąco zapraszam do wypróbowania :) nie kosztuje wiele (ja za swój zapłaciłam niecałe 11,00zł), także sądzę, że to nie jest zbyt wygórowana cena jak za tak dobry kosmetyk.
Pozdrawiam!
Peeling miodowy
Witam bardzo serdecznie!
Jakiś czas temu odkryłam najlepszy peeling na świecie, któremu zawdzięczam idealnie gładką, miękką i nawilżoną skórę. Wiele z Was ma go z pewnością w swojej kuchni :) ! Jest nim skrystalizowany miód.
Nie wierzę nigdy do końca w to co czytam czy słyszę. Zawsze muszę sama wypróbować jeśli coś zwróci szczególnie moją uwagę. Tak było i w tym przypadku.
Miód (ale tylko skrystalizowany) nadaje się idealnie jako peeling do twarzy jak i do całego ciała. Cudownie pachnie, nie podrażnia, nawilża, wygładza, pozostawia skórę miękką i miłą w dotyku.
Ja robię nim peeling całego ciała i twarzy. Moczę (np. twarz) wodą, biorę na rękę trochę miodu, skrapiam go wodą, rozcieram w dłoniach, nakładam na twarz i masuję kilka minut. Następnie spłukuję ciepłą wodą i osuszam czystym ręcznikiem. Po wszystkim nakładam jeszcze krem nawilżający na noc :)
Jeśli chodzi o całe ciało, robimy to samo a po zabiegu, wmasowujemy w ciało balsam nawilżający.
Zwróćcie szczególną uwagę na miejsca takie jak: pośladki, dłonie i stopy - poświęćcie im więcej uwagi i czasu a nie pożałujecie, obiecuję Wam :)
Jeśli chodzi o całe ciało, robimy to samo a po zabiegu, wmasowujemy w ciało balsam nawilżający.
Zwróćcie szczególną uwagę na miejsca takie jak: pośladki, dłonie i stopy - poświęćcie im więcej uwagi i czasu a nie pożałujecie, obiecuję Wam :)
Pozdrawiam i życzę miłego dnia!
Na dobry początek dnia - cytryna!
Witajcie!
Chciałabym tutaj poświęcić więcej uwagi cytrynie. A dokładniej mówiąc wodzie z cytryną.
Mogłoby wydawać się, że to takie nic, oczywista oczywistość a jednak nie każdy zdaje sobie sprawę z tego jak dobroczynny jest to wywar.
Przeczytałam o nim kiedyś w internecie i jako niedowiarek, postanowiłam wypróbować. Otóż cała filozofia polega na tym, by codziennie rano (około 20 - 30 minut przed śniadaniem) wypić szklankę gorącej wody z cytryną. Tak też uczyniłam. Każdego ranka spiesznie szłam do kuchni, wrzucałam do szklanki plaster cytryny (można także wycisnąć sok z cytryny) i zalewałam gorącą, przegotowaną wodą. Po czym czekałam chwilę aż lekko ostygnie i wypijałam.
Oprócz tego, że w naturalny sposób dostarczam swojemu organizmowi wit. C, zauważyłam kilka innych pozytywnych rzeczy.
Mianowicie:
1. Działa moczopędnie - wspomaga oczyszczanie organizmu z toksyn;
2. Oczyszcza skórę a zawarta w nim wit. C rozświetla ją - pozbywamy się zmęczonej skóry po zimie;
3. Pomaga w problemach żołądkowych - kiedyś miałam bardzo często problemy z zaparciami i wzdęciami, teraz występują one o wiele rzadziej;
4. Pomaga zrzucić kilka zbędnych kilogramów (!)
5. Odświeża oddech;
6. Pozwala odżyć po "zbyt" udanej imprezie :)
To oczywiście nie są wszystkie rezultaty picia wody z cytryną lecz te są zauważalne wręcz gołym okiem. Nadal piję ją każdego ranka. Jest to sposób na rozpoczęcie dnia zdrowo, z dawką witamin na resztę dnia oraz pobudzenie organizmu do działania.
Tak więc zachęcam serdecznie do picia wody z cytrynką o poranku.
Pozdrawiam!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



